Następne kilka dni spędziłam tylko i wyłącznie z Łukaszem. Nic nie palił, nie miał kiedy. Ciągle był ze mną. Albo siedzieliśmy u mnie albo u niego albo gdzieś na dole. Razem chodziliśmy na posiłki. Myślę, że wszystko idzie w dobrym kierunku...
Dzisiaj idziemy grać w tenisa z Izką no i wkręciłam Łukasza.
- Liiiiiiiidia!! - usłyszałam krzyk z korytarza. Wyleciałam na korytarz.
- Co jest? - spytałam na widok Izki która stała na przeciwko drzwi od naszego pokoju.
- Patrz na nasze drzwi... - mówiła przerażona.
Spojrzałam a tam... Ogromny pająk. Odsunęłam się do Izy. Pająk był czarny i siedział na naszej klamce. Wystraszyłam się i automatycznie pisnęłam z całej siły, aż zabolało mnie gardło. Minęła tylko chwilka a na korytarzu już pojawili się Michał i Łukasz.
Patrzyli na nas pytająco a Izka wskazała na pająka. Chłopaki głupio się uśmiechnęli i Michał strącił pająka i zdeptał.
Łukasz podszedł do mnie od tyłu i stał za mną czułam to. Gdy wszyscy się rozeszli nachylił się lekko i szepnął mi do ucha.
- Dziękuję.
- Za co? - również spytałam szeptem. boje dalej staliśmy w tej pozycji co musiało bardzo dziwnie wyglądać...
Łukasz po prosu mnie przytulił. Było to na prawdę bardzo miłe, ciepłe objęcie. Czułam się wyśmienicie...
Po chwili oderwałam się od niego i stanęłam przodem uśmiechnęłam się i zmieniłam temat.
- Pamiętaj, że za pół godziny idziemy grać w tenisa.
- Wiem, w tym czasie Michał idzie na koszykówkę.
- Lepiej się już dogadujecie, niż ostatnio?
- Tak, zawdzięczam to tobie. - uśmiechnął się.
- Ciesze się. - powiedziałam. - To do zobaczenia. - czmychłam do pokoju.
Rzuciłam się na łóżku i zaczęłam myśleć. Nie mogłam przestać myśleć o Łukaszu. O tym, że praktycznie udało mi się wyciągnąć go z nałogu, o ile w ogóle takim był. Teraz Łukasz jest normalnym nastolatkiem, który spędza bardzo dużo czasu ze mną...
Gdy byliśmy na kortach i graliśmy widziałam z daleka Michała. Był sam na boisku, co bardzo mnie zdziwiło. Rzucał do kosza i ciągle trafiał. Robił to idealnie jak na jakimś filmie. w trakcie gry byłam bardzo rozproszona, ponieważ cały czas obserwowałam Michała.
Łukasz zauważył, że coś jest nie tak. Podszedł do mnie bardzo blisko i popatrzył mi prosto w oczy.
- Wszystko w porządku? Jesteś jakaś rozkojarzona...
- Wydaje ci się, po prostu jestem zmęczona. - odpowiedziałam szybko i starałam się skupić na grze.
Gdy już skończyliśmy rozeszliśmy się. Poszłam się wykąpać i wyszłam z Izą na balkon zapalić. Wciągnęło mnie to całe palenie papierosów, stały się moją odskocznią. To już była dla mnie rutynowa czynność w ciągu dnia. Stojąc tak i paląc zauważyłam, że Michał dalej gra. Nie wiem dlaczego postanowiłam zejść do niego.
Podchodziłam powoli. Nawet nie spostrzegł, że podeszłam już dosyć blisko.
- Hej. - powiedziałam a on aż zamarł. Nawet na mnie nie spojrzał, jakby doskonale wiedział, że to ja przyszłam.
- Cześć. - odpowiedział sucho.
- Co robisz tu sam? - spytałam.
- Odwołali zajęcia z koszykówki.
- Aha. Ale tylko dziś? - pytałam dalej ciekawska a on dalej jakby nie zwracał na mnie uwagi tylko w dalszym ciągu rzucał.
- Nie, już na stałe. - odpowiedział całkiem poważnie. Tylko tam stałam jak idiotka i patrzyłam na jego rzuty z bliska. Swoją drogą zauważyłam, że odkąd spostrzegł, że tam jestem nie są one już takie perfekcyjne, jak wtedy gdy był sam. Poczułam, że rozpraszam go.
- Rozpraszam cię? - spytałam.
- Nie. - odparł po chwili.
- Przecież widzę. - powiedziałam a on oddał kolejny nietrafny rzut.
- Nieważne. - powiedział. - I tak już skończyłem. - dodał, po czym podniósł piłkę i wyszedł poza boisko. Zostawił mnie tam samiutką, a nie chciałam iść za nim jak idiotka więc po prostu zostałam tam. Usiadłam na trybunach i obserwowałam wieczorne pustki na boiskach.
Podejrzewałam, że zachowanie Michała mogło wynikać z naszego pocałunku. Nie wyjaśniliśmy sobie nic, mało rozmawialiśmy po tamtym wydarzeniu. A ja bardzo dużo czasu spędzałam tylko i wyłącznie z Łukaszem.
Moje myśli zaczęły krążyć wokół ich obydwóch. Nie wiedziałam, czy do któregoś z nich coś czuję, wiem że nie byli mi obojętni. Całowałam obydwu. Byłam strasznie pogubiona nie wiedziałam co mam myśleć.
Zauważyłam zbliżającą się do mnie sylwetkę. Usiadł obok mnie jakiś starszy chłopak, kojarzyłam go z kąś, tylko skąd...? Ah! Tak! To on wtedy gdy szłam po Łukasza przegnał tego drugiego.. Hmmm. Miał chyba na imię Bartek.
- Lidia? Dobrze pamiętam? - spytał.
- Tak. - odpowiedziałam.
- Co tu robisz?
- A wiesz siedzę sobie i rozmyślam.
- Sama? Nie boisz się?
-Skąd. A co ciebie tutaj przynosi?
- Lubię grać w koszykówkę, co roku odbywały się tu zajęcia. Byłem nawet kapitanem, ale je odwołali.
- Taa, słyszałam. I tak po prostu odpuściliście? - spytałam.
- A co możemy zrobić, Dyrka wymazała kosza z listy zajęć.
- Zorganizujcie je sami. Wiem, że to już nie będzie to samo, ale... Zbierz osoby, które chciały by grać o ustalonych godzinach przychodźcie i po prostu grajcie, róbcie treningi, nie potrzebny wam trener, tylko bardziej doświadczony gracz. Może i ty. Nie wiem. Ale... Dalibyście radę zorganizować coś sami, skoro to lubicie.
Zatkało go widziałam.
- Nie pomyślałbym.
- Nie ma za co. - powiedziałam, zeszłam z trybun i odeszłam w ciszy. Poszłam do pokoju. Dziewczyny spytały dlaczego nie było mnie na kolacji i powiedziały, że najpierw Łukasz potem Michał o mnie pytali.
Nie ważne, położyłam się i myśląc o nich obydwóch zasnęłam głębokim snem.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz